Ułatwienia dostępu

Wagon Wina przy ulicy Rycerskiej w Bytomiu
Rozmowy od kuchni

Wagon Wina – kierunek Bytom ulica Rycerska

Wagon Wina to miejsce, któremu kierunek nadaje Justyna Ładzińska – postać obecna w gastronomii od ponad 25 lat. Swoją przygodę zaczynała z 1998 roku w katowickiej Bodedze, a kolejne doświadczenia zdobywała w restauracjach w Niemczech i Anglii, wykorzystując je później w prowadzeniu katowickich lokali, m.in. Cadenza w budynku NOSPR-u czy Amfora – miejsca z kuchnią bliskowschodnią.

25 lat doświadczenia w gastro i powrót do Bytomia

Justyna, Ty w gastronomii jesteś od 1998 roku. W skrócie – zaczynałaś w katowickiej Bodedze, potem był NOSPR, rożne eventy, a teraz prowadzisz Wagon Wina w Bytomiu. To miejsce to bardziej włoska restauracja, pizzeria czy winiarnia?

JŁ: No tak, staż mam już słuszny (śmiech). Bodega to była szkoła życia – 1998 rok, Katowice po transformacji, a tam jedna z najlepszych restauracji w mieście. Potem był NOSPR i faktycznie działy się tam ciekawe rzeczy. Obsługiwaliśmy światowej sławy muzyków, prezydenta RP i tłumy innych znakomitych Gości. Dostaliśmy kulinarne wyróżnienia, serwowaliśmy najlepsze polskie produkty jeszcze daleko przed pandemią: m.in antonius caviar, sery zagrodowe, świnie złotnicką, wina naturalne czy rzemieślnicze cydry. Teraz to już norma, ale 10 lat temu na Śląsku rzadko kto miał takie produkty w menu.

A teraz Bytom. Wagon Wina to po prostu miejsce, gdzie serwujemy wino i rzeczy, które idą z nim w parze. Nazwa nie jest przypadkowa – wino jest u nas kluczowe. Chcemy walczyć ze stereotypem, że butelka wina w restauracji musi kosztować 200 zł i że to coś „sztywnego”. U nas kieliszek masz za 17 zł, a do lunchu nawet za 12 zł. Ma być uczciwie, bez zadęcia i w rozsądnych cenach.

Czyli nazwa „Wagon Wina” to znak, że wino stało się tak samo ważne jak Wasza pizza?

JŁ: Dokładnie tak. Pizza to fundament, ale wino to pasja. Chcemy, żeby te dwa światy szły u nas pod rękę. Cienka, chrupiąca pizza i dobre, szczere wino to połączenie, które nasi Goście bardzo polubili.

Wagon Wina – wyjątkowa pizza i inne dania

No właśnie, pizza. Czy możesz zdradzić co w niej jest takiego, że smakuje inaczej niż w innych lokalach?

JŁ: Sekret tkwi w przepisie, który Pan Janusz Pyzalski, założyciel lokalu i poprzedni właściciel, przywiózł od Włocha poznanego na wakacjach. I my te proporcje utrzymujemy cały czas. Nic nie zmieniamy. To ciasto jest wałkowane, a nie kręcone, dzięki czemu jest niesamowicie cienkie i delikatne. To zupełnie inna szkoła.

To porozmawiajmy o konkretach. Co jeszcze oferuje Wagon Wina? Co jeszcze zjemy i czego się napijemy?

JŁ: W menu mamy oczywiście pizzę i dopracowane przez nas makarony. Serwujemy też zupy – od klasyków po panu Januszu, jak krem pomidorowy i kukurydziany, po codzienną, domową „zupę dnia”. Jeśli chodzi o napoje, mamy szeroki wybór win – od klasyków włoskich, przez niemieckie szczepy, aż po wina ze Słowacji i Czech. Na kranie zawsze jest piwo Raciborskie, ale mamy też piwa rzemieślnicze z Cieszyna i sporo opcji bezalkoholowych.

Można również zjeść Sery od Sylwka Wańczyka z Dolnego Śląska to absolutny top – znajdują się w pierwszej piątce najlepszych serów w Polsce. Są to sery zagrodowe, krowie i kozie. Naszym stałym punktem jest „Mr Wańczyk”, ser robiony na wzór francuskiego Munster – kruchy na zewnątrz i maślany w środku. To produkty najwyższej jakości, które same się bronią smakiem.

Czym dokładnie są Wasze „napary w kuli”? To intrygująca pozycja w opisie lokalu.

JŁ: To nasz autorski sposób na rozgrzewające napoje. Używamy specjalnych zaparzaczy w kształcie kuli, które stawiamy na dzbanku. W środku znajdują się zioła (np. rumianek), herbata, rozmaryn i owoce. Najważniejszym elementem jest jednak nasz domowy kordiał korzenny – syrop, który redukujemy przez wiele godzin z przyprawami takimi jak cynamon, kardamon, anyż, goździki i imbir. Daje to głęboki, jesienno-zimowy aromat.

Goście w Wagon Wina

Dużo u Was Gości za kuchennym blatem i pop-upów. To pewnie fajny magnes na przyciągnięcie gości? Co udało się ciekawego upichcić, a co jeszcze przed nami?

JŁ: Poza stałym menu z pizzą i makaronami, staramy się cały czas urozmaicać naszą ofertę. Choć trzymamy się sprawdzonych smaków, regularnie wprowadzamy nowości, jak na przykład pizzę z sezonowymi dodatkami czy autorskie marmolady z czerwonej cebuli i pigwy, które sami przygotowujemy. Zawsze staramy się zaskoczyć gości czymś sezonowym i domowym. Ważnym elementem są też wspomniane pop-upy podczas, których zapraszamy ciekawych Szefów Kuchni ze Śląska którzy tworzą na przykład tematyczne menu dostępne tylko przez jeden weekend.

Piszesz na stronie, że jeśli nie ma wolnego stolika, znajdziecie miejsce przy barze. Czy bar jest sercem integracji w Wagonie?

JŁ: Absolutnie. bar, to miejsce, gdzie goście często zaczynają swoją wizytę lub zostają na dłużej, by porozmawiać PRZY WINIE. Atmosfera przy barze jest niezobowiązująca i sprzyja rozmowom, co jest kluczowe w budowaniu naszej lokalnej społeczności.

Wagon to miejsce o „domowym, niezobowiązującym klimacie”. Jak udaje Wam się utrzymać tę atmosferę przez tyle lat działalności?

JŁ: To zasługa ludzi. Przyjazna, progościnna obsługa sprzyja budowaniu tego klimatu. To także zasługa uczciwości i autentyczności. Pracujemy na zaufanie Gości każdego dnia. Nasza obsługa to ludzie, którzy naprawdę czują to miejsce. Gość musi czuć się zaopiekowany – od domowej zupy po uśmiech przy barze. To nie jest udawane, to po prostu nasza codzienność.

Czego Wam życzyć na kolejne lata?

JŁ: Do Wagonu przychodzą wspaniali goście: ciekawi, towarzyscy, otwarci na nowe smaki i lubiący wino! Oby tak zostało:) Super, jakby lokalna gastronomia rozwijała się w takim tempie jak w ostatnich latach. Proszę nam życzyć, żeby było rozmaicie, uczciwie i przyjaźnie 🙂

Dziękuję za rozmowę.

Strona internetowa Wagon Wina

Facebook Wagon Wina

Instagram Wagon Wina

Podaj dalej!

Zostaw komentarz!