Ułatwienia dostępu

Fuchs Bytom Krakowska
Rozmowy od kuchni

Fuchs Pub czyli lisia nora w centrum Bytomia

Fuchs Pub przy ulicy Krakowskiej kryje się za niepozornym wejściem. Po przekroczeniu progu czeka na nas kilkadziesiąt miejsc w lożach, przy stolikach lub przy barze. Można tu zagrać w darta i bilard, a przy okazji spróbować czegoś z kilkudziesięciu dostępnych alkoholi. Jest jak w piosence zespołu T.Love – Warszawa, ale zdecydowanie przyjemniej 🙂

Fuchs Pub Bytom
Fuchs Pub Bytom Krakowska

Fuchs Pub – jak to wszystko się zaczęło?

Skąd pomysł na nazwę „Fuchs” i charakterystycznego liska w logo?

Anna Murawska: Nazwa nie jest przypadkowa – „Fuchs” w języku niemieckim oznacza lisa i czyta się „fuks”. To nawiązanie do historii kamienicy. W lokalu, gdzie dziś działa pub, przed wojną znajdował się sklep z futrami i kapeluszami. Dlatego w logo Fuchsa pojawiła się lisia kita i kapelusz. Mamy nawet starą fotografię kamienicy z około 1920 roku, która stała się dodatkową inspiracją. Lisek stał się naszym symbolem – sprytnym, ciekawskim, pełnym charakteru.

Czy od razu w zamyśle miał tu powstać pub, a nie np. restauracja czy kawiarnia?

AM: Tak, od początku chciałam otworzyć właśnie pub. Zaczynałam w gastronomii od prowadzenia lokalu razem z tatą, potem pracowałam w Pubie na Rycerskiej. To tam utwierdziłam się w przekonaniu, że dobrze się czuję za barem, że lubię rozmowy z ludźmi i że to jest moja droga. Goście często powtarzali: „Ania, otwórz coś swojego”. I w końcu za ich namową powstał Fuchs Pub.

Nie ukrywam, że nie byłoby mnie stać na uruchomienie kuchni – koszty wyposażenia są ogromne. Ale też pub zawsze był mi bliższy niż restauracja. Lubię tę codzienność za barem, kontakt z ludźmi, a trochę też rolę psychoterapeuty – bo przecież barmani i fryzjerzy to zawody, które mają w sobie coś z rozmówcy, spowiednika, osoby, do której można się wygadać.

Nie miałaś obaw, czy sam pub bez jedzenia „udźwignie” interes?

AM: Oczywiście, że miałam. Zastanawiałam się, czy ludzie nie będą oczekiwać czegoś więcej niż piwo czy drink. Ale ogromnie pomogli mi dawni Goście, którzy mnie motywowali i wspierali. To oni przekonywali mnie, że Bytom potrzebuje takiego miejsca. I mieli rację. Już w dzień otwarcia pojawiło się tylu ludzi, że siedzieliśmy wspólnie do szóstej rano. To był najlepszy dowód, że pomysł ma sens i że pub ma swoich Klientów.

Nie samym piwem pub żyje

A jak wygląda kwestia jedzenia w Fuchsie?

AM: Nie mamy własnej kuchni, ale jedzenia nie brakuje. Testowaliśmy różne przekąski barowe, takie jak hermeliny czy utopence, ale to raczej ciekawostki, które raz się sprzedają, raz nie. Dużo lepiej działa współpraca z innymi lokalami. Na stolikach znajdziecie menu z Nie Ino Wino – można zamówić jedzenie bezpośrednio do pubu, które trafia do stolika w około 20 minut. Płacicie od razu przy stoliku kartą lub gotówką, więc wszystko jest bardzo wygodne. Rozważamy też współpracę z Da Grasso, żeby poszerzyć ofertę. Dzięki temu Goście mogą spokojnie spędzać czas u nas, nie martwiąc się o to, skąd wziąć jedzenie.

Pub Fuchs to nie tylko bar, ale też miejsce wydarzeń. Jak przyciągacie Klientów?

AM: Zawsze zależało mi na tym, żeby Fuchs nie był wyłącznie miejscem, gdzie przychodzi się na piwo. Organizowaliśmy już wystawy i wernisaże – nasze ściany są otwarte dla artystów i każdy, kto chce powiesić swoje prace, jest mile widziany. Robiliśmy też imprezy tematyczne, a ostatnio wracamy do pomysłu planszówek. Jesienią i zimą w planach są imprezy przebierane, powrót Talking Tables, a może nawet koncerty garażowych kapel.

Jedyne, czego od początku nie chciałam to karaoke – to nie mój klimat, ale Klienci szukają jednak takich atrakcji więc i to zrobiliśmy. Jeśli ktoś ma ciekawy pomysł, to zawsze warto się do nas odezwać.

Kto z ciekawszych Gości odwiedził Fuchs Pub?

AM: Było ich trochę. Gościliśmy często Romana Kostrzewskiego z zespołu KAT, Grzegorza Kulika – popularyzatora języka śląskiego, influencera Jakuba Czerwieckiego, czy aktora Lecha Mackiewicza. Pewnie jeszcze ktoś by się znalazł. Każde takie spotkanie jest inne i wyjątkowe, ale najbardziej cieszy mnie to, że tak różni ludzie odnajdują się w atmosferze Fuchsa.

Fuchs Pub czyli co wypijemy

A co z ofertą alkoholi – co można wypić w Fuchsie?

AM: Mamy naprawdę bogatą kartę – około 60 rodzajów piw i ponad 50 rodzajów innych alkoholi. Goście znajdą trzy tequile, cztery rumy, cztery giny, single malty, koniaki, klasyczne „Jacki”, wódki smakowe, Jägermeister i mnóstwo likierów. Do tego wina – głównie włoskie i mołdawskie – podawane na kieliszki i karafki.

Na pewno naszą specjalnością są drinki. Viki i Daga są naszymi specjalistkami i uważam, że potrafią dopasować kompozycję do gustu Gościa – można też samemu skomponować własnego drinka, a one pomogą dobrać składniki. To daje dużo frajdy i sprawia, że ludzie chętnie wracają właśnie na drinki.

Mamy też coś, czego nie znajdziecie w innych bytomskich lokalach – czeską Kofolę z kranu. To taki nasz mały wyróżnik.

Macie na swoim koncie także trudny czas pandemii. Jak to wspominasz?

AM: Pandemia była bardzo trudna. Robiliśmy, co mogliśmy, żeby się utrzymać – nawet szyliśmy maseczki, żeby zarobić cokolwiek. Cały czas byliśmy też na łączach, czekając na moment, kiedy będzie można się otworzyć. W końcu otworzyliśmy się chyba jako drugi lokal w Bytomiu w czasie lockdownu – to było ryzykowne, ale konieczne. Dla mnie najważniejsze było wtedy, żeby wrócić do normalnej pracy i spotkań z ludźmi.

Bądź na bieżąco!

Jak wygląda Wasza obecność w mediach społecznościowych, które są teraz szalenie popularne?

AM: Tu niestety przytrafiła nam się przykra historia – straciliśmy dostęp do naszego głównego konta na Facebooku. Dlatego teraz zachęcamy wszystkich, żeby polubili i śledzili nasze nowe konto – TUTAJ, bo tam wrzucamy aktualne wydarzenia i informacje. To ważne, bo chcemy być w kontakcie z naszymi Gośćmi i informować ich na bieżąco.

Jakie masz plany na przyszłość i czego Wam życzyć?

AM: Chcemy dalej rozwijać Fuchs Pub – planujemy więcej planszówek, powrót Talking Tables i może quizy. Myślę też o koncertach garażowych kapel – Śląsk ma mnóstwo świetnych muzyków i warto dać im scenę. Jesień i zima to dla nas czas wydarzeń, bo wtedy życie wraca do lokalu. Latem stawiamy na ogródek, a zimą na wydarzenia wewnątrz – tak to się u nas naturalnie układa.

Dziękuję za rozmowę.

Facebook Fuchs Pub

Dziękuję wszystkim za wirtualne kawki! Stawiając wirtualną kawę, pomagasz rozwijać portal! Na każdego wspierającego czeka miła niespodzianka!

Podaj dalej!

Zostaw komentarz!