Bytomska marka Tranquility – pasja, relaks i lokalna tożsamość
Bytomska marka Tranquility to lokalna inicjatywa, która łączy wysokiej jakości włoskie wina z nowoczesnym podejściem do serwowania ich w restauracjach. Grzegorz „Cerata” Orłowski oferuje winny koncept idealny dla lokali gastronomicznych z Bytomia i Śląska – wino lane z beczki, dostarczane szybko i bez dodatkowych kosztów sprzętowych. Poznaj historię marki, która smakuje jak włoskie wakacje, a powstała z pasji tu, w sercu Bytomia.
Bytomska marka Tranquility – jak to się zaczęło?
Zacznijmy oczywistym pytaniem – jakie jest Twoje ulubione wino?
Grzegorz „Cerata” Orłowski: Zdecydowanie Pinot Nero z Davos, ze Szwajcarii. To było pierwsze „poważniejsze” czerwone wino, które zrobiło na mnie duże wrażenie. Mam z nim piękne wspomnienia – piliśmy je z dziewczyną, gdy mieszkaliśmy w Alpach, na wysokości dwóch, dwóch i pół tysiąca metrów. Niezapomniane chwile. Nawet przywiozłem kiedyś skrzynkę do Bytomia, ale… już nie smakowało tak samo (śmiech).
Czyli z winem wiążą się dla Ciebie emocje?
G: Zdecydowanie. To nie tylko smak – to wspomnienia, momenty, atmosfera. Dlatego tak mnie to wciągnęło.
Skąd w ogóle wzięła się u Ciebie pasja do wina?
G: Przez cztery sezony zimowe – osiem miesięcy w roku – pracowaliśmy z dziewczyną w hotelu we włoskich Alpach. W dni wolne jeździliśmy po kantynach i winnicach, próbowaliśmy lokalnych win. Tam zrodził się pomysł, żeby spróbować przenieść do Polski kulturę codziennego, dobrego wina – nie tego kartonowego, tylko prawdziwego, stołowego. Tak powstała bytomska marka Tranquility.
Bytomska marka Tranquility – co oznacza nazwa i skąd pochodzą importowane wina?
Tranquility – jak poprawnie wymawia się tę nazwę i co oznacza?
G: Wymawia się „trankłility”. To połączenie włoskiego „tranquillo”, czyli „spokojnie”, z angielskim „-ity”, sugerującym „sztukę bycia wyluzowanym”. Chciałem, żeby nazwa oddawała filozofię marki – spokój, relaks, przyjemność.
Skąd dokładnie pochodzą Twoje wina?
G: Sprowadzam trzy rodzaje win z małej winnicy Tenuta Natalina Grandi, położonej w okolicach Werony, w miasteczku Gambellara. To rodzinna winnica prowadzona przez mamę z synem i córką. Produkują wina w ilościach maksymalnie 100 tysięcy litrów rocznie. Sprowadzam białe (Garganega), różowe (odpowiednik Grenache) i czerwone (mieszanka Cabernet i Grenache).
To chyba taka lokalna włoska winnica prawie, że domowa?
G: Tak, ich wina trafiają głównie do restauracji w Wenecji i okolicach Jeziora Garda. Tam sprzedają głównie butelkowane wina, a ja ściągam je w kegach i umieszczam te kegi w specjalnie przygotowanych beczkach – to pozwala mi zachować ich świeżość i dostępność w bardziej przystępnej formie.
Które z tych win poleciłbyś na początek bytomskim restauratorom i ich Klientom?
G: Poleciłbym różowe. Jest lekkie, owocowe, świetnie sprawdza się jako aperitif i jako digestif (trunek po posiłku). No i mało jest takich win na rynku – szczególnie lanych z kranika.
Jak nawiązać współpracę?
Jak wygląda proces współpracy z lokalami gastronomicznymi?
G: Współpracuję tylko z lokalami, które mają koncesję na sprzedaż detaliczną. Zawsze zaczynamy od degustacji – nie sprzedaję wina, jeśli ktoś go wcześniej nie spróbuje. Potem umawiamy się na montaż beczki, kega i całej aparatury z azotem – wszystko zapewniam ja. Klient płaci tylko za wino, a serwis, dostawy, wymiana gazu – to wszystko po mojej stronie. Zazwyczaj dostarczam wino na drugi dzień – mam magazyn w Bytomiu.
Gdzie w Bytomiu można już napić się Twojego wina?
G: Współpracuję m.in. z Nie Ino Wino, Pubem na ul. Rycerskiej, Sushi Mnie, Starą Piekarnią, O Pinsa Mia i Li longiem. W sumie to będzie około 15 lokali na Śląsku – działam głównie lokalnie.
Jak oceniasz rynek gastronomiczny w Bytomiu i okolicach?
G: Jest duży potencjał. Lokali jest mnóstwo – nie czuję potrzeby, by jechać do Krakowa czy Warszawy. Śląsk mi w zupełności wystarcza. Mamy tu świetną różnorodność, przekrój wielu kuchni świata i bardzo ciekawe miejscówki.
A jeśli chodzi o trendy w gastronomii (pytam głównie o trunki) – coś pomaga, coś przeszkadza?
G: Z jednej strony coraz więcej lokali odchodzi od mocnych alkoholi i decyduje się tylko na piwo i wino – to dla mnie plus. Z drugiej strony rośnie popularność abstynencji wśród młodszych Klientów – to już trochę mniej mi pasuje (śmiech).
To czego Ci życzyć na ten rok?
G: Chciałbym żeby do końca roku moje wino było dostępne przynajmniej w 30 lokalach. Zapraszam wszystkich do kontaktu i degustacji.
Tego Ci życzę! Dzięki za rozmowę.
Kim jest Grzegorz „Cerata” Orłowski?
Twórca bytomskiej marki Tranquility, ale też aktywny społecznik, zapalony narciarz i rolkarz. Współorganizował m.in. finały WOŚP w Bytomiu, a następnie rozpoczął pracę w lokalu w Bytomiu. Można go tam spotkać najczęściej podczas dyżurów w czwartki. Poza winem jego pasją są rolki i narciarstwo freestyle – chętnie dzieli się swoją wiedzą i prowadzi szkolenia dla dzieci i młodzieży.


