Kolorova – dla miłośników zabawy i jedzenia
Kolorova to – jak nazwa wskazuje – barwna i ciekawie zaaranżowana restauracja położona przy bytomskim Rynku. Ekscentryczny charakter to jedno, ale znajdziemy tutaj również coś dla wielbicieli tradycji. To również jeden z nielicznych lokali w mieście, w którym oprócz tego, że dobrze zjemy, możemy wybrać się na ciekawy event. Czym jeszcze przyciąga restauracja, opowiadają Tomek i Patryk – właściciele.
Kolorova – coś więcej niż restauracja
Czy najpierw był pomysł na wystrój lokalu czy nazwa?
Tomek: Pierwszy był pomysł na lokal, bo to było główne marzenie, do którego zawsze dążyliśmy. Wystrój to trochę było pójście na żywioł. Mieliśmy bardzo niewiele czasu na ogarnięcie wnętrza pomiędzy zamknięciem Baccary (poprzedni lokal w tym miejscu), a otwarciem restauracji Kolorova.
Patryk: Co do pierwszej wersji nazwy miała brzmieć – Dobro. Taka była koncepcja Tomka i to za tym szedł właśnie wystrój, który miał być zupełnie inny. Jednak potem doszukaliśmy się informacji, że jeszcze przed Baccarą, była knajpa Roma, a jeszcze wcześniej kawiarnia Kolorova. Uznaliśmy, że to będzie fajny pomysł nawiązać do czegoś, co było tutaj wcześniej.
Tomek: Natomiast była bitwa pomiędzy dwoma koncepcjami, więc mamy nadzieję, że ta druga też gdzieś kiedyś znajdzie swoje ujście, może w innym miejscu.
Kolorova to coś więcej niż restauracja. Ciągle coś się u Was dzieje? Skąd czerpiecie pomysły?
T: To jest właśnie ta koncepcja główna – wprowadzenie takiej małej rewolucji na bytomski Rynek. Sami wiemy, że jako mieszkańcy Bytomia od zawsze szukaliśmy pomysłu na wyjście gdzieś w weekend. Nie ukrywajmy – uciekaliśmy zawsze do Katowic. Da się w Bytomiu bardzo dobrze zjeść, ale żeby dobrze się pobawić w takim kameralnym towarzystwie, jest ciężko.
Zatem, jakie wydarzenia cieszą się największym zainteresowaniem?
T: Wydaje mi się, że kupiliśmy serca naszych klientów przede wszystkim naszym Karaoke Show, które nie jest takim zwykłym karaoke. Współpracujemy z fajnymi osobami – Moniką i Marcinem, którzy tworzą całą otoczkę tego wszystkiego w postaci tego show. Zawsze kończy się setem poświęconym Agnieszce Chylińskiej ze względu na bardzo podobną charyzmę, barwę głosu i repertuar, który posiada Monika. Najlepiej do nas wpaść i samemu się przekonać.
Kolorova – co zjemy?
Powiedzcie, co można u Was zjeść i wypić?
P: Jeśli chodzi o jedzonko, to tak jak mówiliśmy, pojawiło się nawiązanie do tradycji i chcemy zapewnić, że zawsze u nas będzie. Stąd nasze zamiłowanie do tej najbardziej bliskiej naszemu sercu kuchni, czyli kuchni śląskiej i kuchni polskiej. Nie chcieliśmy rewolucjonizować tego miejsca w 100%.
T: Jest wiele takich pozostałości i sentymentu dla osób, które tutaj były i są nadal. Mam tu na myśli klientów Baccary oraz Romy, którzy przychodzili do tych miejsc przez lata. Są przyzwyczajeni do tego miejsca, bo są to bardzo często osoby starsze, które odwiedzają nas codziennie rano i nie wyobrażają sobie swojego dnia bez wizyty tutaj. Przychodzą na ulubioną szarlotkę, ulubioną kawę parzoną, bo taką parzoną kawę również mamy, czy w końcu na placek po bytomsku. Dlatego ten sentyment i ta pozostałość z dawnych kart, innych lokali, wciąż jest.
Natomiast naszym nowym sznytem, czyli kuchnią bazującą gdzieś na naszych doświadczeniach i na naszych podróżach, są wstawki miesiąca, które opierają się przede wszystkim na sezonowości, ale też na naszych przemyśleniach odnośnie tego, czego szukamy my sami, a czego w pobliżu jeszcze nie ma.
A jeżeli chodzi o coś do wypicia?
P: To jeden z naszych planów na przyszłość. Chcemy mocno rozbudować kartę drinków i postawić troszeczkę na taki klimat cocktail baru, w którym będzie można napić się alkoholi z wyższej półki, serwowanych drinków, które nie będą tylko i wyłącznie klasykami, ale również naszymi autorskimi pozycjami.
Po jakie dania najczęściej sięgają klienci?
P: Mocno zaskoczyły nas bułeczki Bao, które były w jednej ze wstawek miesiąca – bodajże w listopadzie – Klienci je pokochali tak bardzo, że wskoczyły do stałej karty. Niezmiennie od otwarcia – kluchy. To są nasze kluchy faszerowane szarpaną wieprzowiną.
To jest taka wielgachna kluska śląska?
T: Tak! My to nazywamy roladą zamkniętą w klusce śląskiej. Czyli tak naprawdę masz tam cały skład rolady, która jest zamknięta w klusce śląskiej, tylko w rozmiarze XL. Klienci często mówią, że mają problem zjeść wszystkie trzy. Są takie duże!
Eventy w Kolorovej
Jak wygląda sprawa wynajęcia lokalu na imprezy okolicznościowe, czy jest taka możliwość?
P: Tak, jest możliwość zorganizowania przyjęcia w osobnej części lokalu, która jest taką kameralną częścią oddzieloną od sali głównej. Mamy również możliwość organizacji przyjęć okolicznościowych wszelkiego typu, na przykład na tarasie.
A propos tarasu – planujecie jeszcze większą ekspansję na rynek?
T: Tak! To jest ten nasz główny plan. W zeszłym roku już mocno i wielobarwnie pokazaliśmy się w ogródku. Nie chcemy jeszcze zbyt wiele zdradzać, natomiast będzie mocno festiwalowo. Będziemy się na pewno wyróżniać na tle pozostałych ogródków piwnych.
P: I na pewno nie zabraknie tam wielu kulturalnych, społecznych i rozrywkowych wydarzeń, bo to jest cały czas nasza główna idea, oprócz dobrej kuchni.
Czy Waszym zdaniem Bytom „umie w jedzenie” i czy zdarza Wam się odwiedzać konkurencję?
P: Zanim otwarliśmy restaurację to było jedno z naszych głównych hobby. Nie wiem, czy w naszej aglomeracji są restauracje, w których nigdy nie byliśmy.
T: Oczywiście! W Bytomiu jest coraz więcej różnych kuchni. I myślę, że może gruzińskiej gdzieś tylko brakuje?
Wymarzone wydarzenie, które chcielibyście zrealizować?
T: Koncerty z muzyką na żywo, koncerty rockowe w naszej strefie eventowej położnej na płycie rynku.
Dziękuję za rozmowę.
Zdjęcia: Iza Sierżęga



2 komentarze
Kasia
Zgadzam się z komentarzem powyżej i tak jest. Zamówiona pinacolada i mochito ogromną ilość lodu, łyżeczka alkoholu ledwo wyczuwalnego, ogólnie niedobre. Nie polecam i sama więcej tam nie pójdę. Jakby się pogorszyło wszystko chociaż obsługa ok.
Anna
Wybrałam się ze znajomą na drinka i coś przekąsić.
Pierwszy raz w życiu spotkałyśmy się z czymś takim, mianowicie zamówione koktajle z taką ilością lodu. Praktycznie był to sam lód. Pina colada składała się wielkiej szklanki pokruszonego lodu zalana naparstkiem alkoholu. W karcie brak wzmianki,że podawane jest to w taki sposób. Brak gramatury.
Niesmak .
Nie polecamy