Ułatwienia dostępu

Pierogarnia Kasia Lepi Bytom Radzionków Bar mleczny
Rozmowy od kuchni

Pierogarnia Kasia Lepi i Natalia Gotuje jak w domu

Pierogarnia Kasia Lepi to już dwa, a za chwilę trzy lokale, oferujące domowe, sprawdzone smaki jak u mamy. Przede wszystkim Kasia i Natalia stawiają na pierwszym miejscu jakość oraz zadowolenie klientów. O tym skąd wziął się pomysł na biznes i o smakach przenoszących w czas dzieciństwa rozmawiam z Kasią i Natalią – właścicielkami.

Pierogarnia Kasia Lepi – Łużycka 42 a

Zaraz, zaraz Panie są takie do siebie podobne – siostry?

Kasia: Tak. Ja jestem Kasia, jestem pomysłodawczynią i właścicielką lokalu w Bytomiu przy ulicy Łużyckiej.

Natalia: Ja jestem siostrą Kasi i właścicielką lokalu w Radzionkowie. Kasia jest minutę starsza, więc szybciej wyszła ze swoim pomysłem (śmiech).

Pierogarnia Kasia Lepi to lokal położony między blokami, niekoniecznie rzucający się w oczy? Czy klienci mają problem, żeby do Was trafić?

K: Mamy stałą grupę klientów, którzy nie mają z tym problemu. Wszystko tak naprawdę rozpoczęło się od mieszkańców z pobliskich bloków, którzy zostali z nami i wracają do nas tłumnie oraz chętnie. Natomiast dzięki promocjom właśnie typu głosowanie na stronie bytompieknieje.pl, czy dzięki Natalii, która prowadzi nasze social media, mamy również coraz większą rzeszę nowych klientów, którzy do nas wracają.

N: Mamy również klientów, którzy przyjeżdżają do nas z całej Polski – z Kutna (pani, która kupuje pierogi z serem na słodko, bo jak twierdzi przenoszą ją do czasów dzieciństwa, gdzie babcia robiła dokładnie takie same), mamy klientów z Opola (pan, który kupuje większe ilości do zamrożenia), mamy klientów z Niemiec, z Holandii, którzy przyjeżdżają… po nasze domowe, polskie wyroby.

Czy coś jeszcze chciałyście dodać a propos lokalizacji?

K: Tak. Jeżeli chodzi o umiejscowienie lokali, zarówno w Bytomiu jak i Radzionkowie, taki był zamysł, żeby były one w środku osiedla. Po to, aby osoby mieszkające w pobliżu, nie musiały udawać się samochodem po pracy, po szkole, po odebraniu dzieci ze szkoły do centrum miasta, ale żeby mieli nas w pobliżu. Mogą skorzystać z naszych usług po drodze z zakupów czy po drodze z pracy. Chcemy im towarzyszyć w takim codziennym życiu.

Wyśnione miejsce

Porozmawiajmy trochę o historii, czyli jak to wszystko się zaczęło – skąd się wzięła Pierogarnia Kasia Lepi?

K: Wiele lat pracowałam w korporacji, w której doszło do redukcji etatów – trafiło również na mnie. I wtedy przyszedł moment, w którym musiałam się zastanowić, co ze sobą zrobić. Miałam w głowie kilka pomysłów od poszukiwania pracy do właśnie otwarcia własnego biznesu. Mam obecnie siedemnastoletnią córkę Jagódkę i tak rozmawiałyśmy na temat tego, jaki biznes mogłabym otworzyć.

Jagoda mówiła, że przecież wiadomo, że pierogarnię, bo rzeczywiście, jak tylko lepiłam pierogi, to zbiegało się pół osiedla, córka wykonywała telefony – „słuchajcie, mama lepi pierogi” i wtedy miałam piętnaście osób na chacie. Na początku troszeczkę zbagatelizowałam ten pomysł.

Co było dalej?

K: Natomiast jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, dosłownie kilka dni później , daję słowo, przyśniła mi się moja pierogarnia i to dokładnie w tym samym miejscu, w którym jest teraz. Wydawało mi się to absurdem, ponieważ od wielu, wielu, wielu lat jeszcze z czasów mojego dzieciństwa w tamtym miejscu był sklep całodobowy. Przy okazji odwiedzin rodziców, którzy mieszkają na tym osiedlu okazało się, że lokal zwolnił się dwa miesiące wcześniej. Stwierdziłam, że to przeznaczenie.

Budżet miałam mocno ograniczony, więc cały remont ja i mój partner zrobiliśmy we dwoje. Łącznie ze stawianiem ścianki, z kładzeniem gładzi, hydrauliką, elektryką, wszystko, wszystko, wszystko. Nauczyłam się mostkować gniazdka i zgrzewać rury. Wszystko potrafię już zrobić sama. Lokal jest moją robotą od A do Z. I poniekąd spełnieniem moich marzeń. Mam swój mały biznes, który pozwala mi, po pierwsze ułatwiać ludziom życie, a po drugie, sprawia mi ogromnie dużo satysfakcji.

Co zjemy w Pierogarnia Kasia Lepi?

Wiemy już skąd się wzięła Pierogarnia Kasia Lepi, ale w Waszym menu są też inne pozycje. Co można u Was jeszcze zjeść?

N: I tutaj muszę opowiedzieć o lokalu w Radzionkowie. Byłam w podobnej sytuacji jak Kasia. Pracowałam w korporacji jako przedstawiciel handlowy. Po pracy największym relaksem było wejście do kuchni i gotowanie. Potem urodziłam drugie dziecko i nie chciałam już wracać do pracy mobilnej. Stwierdziłyśmy, że trzeba coś zrobić razem.

K: Klienci w Bytomiu bardzo często pytali o rozszerzenie oferty o więcej dań. Przez niemal rok w ofercie były tylko i wyłącznie pierogi, ponieważ jak sam widziałeś, lokal w Bytomiu jest maleńki, kuchnia jest malutka i po prostu nie ma możliwości fizycznie rozszerzenia oferty gotowania o coś więcej.

N: Okazało się, że w Radzionkowie jest lokal idealny i jesteśmy tutaj od maja 2024. Idziemy jednak jak burza, bo jest jeszcze nowy projekt.

Jaki? Czy możecie zdradzić coś więcej?

N: Otwieramy trzeci punkt w MOSIR Radzionków. Będzie się mieścił między halą sportowa a krytą pływalnią. Chcemy trochę odczarować te basenowe bistra pełne niezdrowego jedzenia. Będą oczywiście pierogi, kanapki i domowe zapiekanki.

Super! Gratulacje! A wracając do menu? Co jeszcze można u Was zjeść?

K: Zasada jest taka, że Radzionków gotuje, a Bytom lepi. Mamy krokiety, bigos, gołąbki (potwierdzam, że smaczne 🙂 – dopisek autora), flaczki, fasolkę po bretońsku i płucka, po które klienci potrafią przyjeżdzać nawet po 50 km. I to nie dlatego, że są przejazdem, ale również dlatego, że trudno je dostać, a nasze smakują wyśmienicie.

Klienci i pracownicy, czyli siła napędowa lokalu

Kto za tym wszystkim stoi w kuchni?

K: Tutaj muszę koniecznie powiedzieć, że sercem naszej kuchni są pracownicy. W obu miejscach mamy wspaniały zespół. To są w większości starsze panie, które po prostu wkładają tyle serca w gotowanie, jak by robiły to dla swoich własnych dzieci, wnuków i, mało tego, już mają tak wszystko poukładane, że ostatnio wchodzę do pierogarni i pani Bożenka mówi – o, dzisiaj jest środa godzina 17, jeszcze nie wyłączaj garnka, bo pani z urzędu przyjdzie po pierogi – dziewczyny są mega zaangażowane, bardzo się starają I praktycznie od samego początku jest stała ekipa.

A czy zdarza Wam się zaszaleć i wyjść poza tradycyjną kuchnię? Czy nie macie takiej potrzeby?

N: Trochę. Raczej robimy to co potrafimy przygotować najlepiej.

K: Czyli domowo… Tak jak uczyła mama, tak jak uczyła babcia.

N: Co istotne, my w ogóle nie używamy maggi, nie używamy vegety. Doprawiamy tylko i wyłącznie przyprawami. Swoim dzieciom nie dajemy takich rzeczy i też nie chcemy częstować tym klientów.

K: Natomiast jeżeli chodzi o szaleństwo, czasami pozwalamy sobie na delikatne w zestawie dnia. W lokalu w Radzionkowie coś w stylu zupa serowo-cebulowa, chociaż to chyba nie aż takie szaleństwo 🙂 Pojawiają się dania sezonowe, np. pierogi z różnymi owocami. Mamy wiele świetnych restauracji w Bytomiu, które są świetne w tym, co robią i niech każdy zostanie przy tym, w czym jest najlepszy.

Czy Pierogarnia Kasia Lepi organizuje cateringi?

N: I zimną płytę, i na ciepło – mięsa, koryta, czy po prostu obiady, surówki. Jak najbardziej, robimy takie rzeczy. Ale w myśl zasady Kasia Lepi (Bytom), Natalia Gotuje (Radzionków), to w tym drugim mieście głównie działamy z takimi tematami.

A co z opcją kupienia sobie do domu na przykład pierogów do mrożenia?

K: Również można zamówić. Pytamy po ile sztuk, pakujemy próżniowo, tak żeby Klient mógł sobie w odpowiednich porcjach zamrozić. Zabezpieczamy te pierogi, więc spokojnie. Więc nawet jeżeli ktoś nie zgłosi wcześniej, że chce te pierogi zamrozić, to ja teraz zapewniam, że śmiało może, bo po prostu są lepione w tym samym dniu.

Plany na przyszłość

Miałem ostatnio pytanie, które miało dotyczyć planów na przyszłość, ale już chyba wiem, że skupiacie się teraz głównie na MOSIR-ze, czy coś jeszcze?

K: Nie, nie, nie. Teraz skupiamy się na tym, żeby utrzymać wysoki poziom i jakość. Nie zależy nam na ilości lokali, to nie jest tak, że nagle działamy na akord.

N: Planem na przyszłość na chwilę obecną jest złapanie chwili oddechu po świętach, to po pierwsze. Po drugie, właśnie Radzionków jest stosunkowo świeżym projektem. Najbliższy rok planujemy skupić się na tym, żeby ta jakość usług była na jak najwyższym poziomie, żeby klienci wracali zadowoleni. Jesteśmy otwarte na krytykę, ale niech będzie ona konstruktywna.

To tyle na teraz, a może za 5 lat franczyza?

K: Szczerze mówiąc myślałam o tym. Ale to za pięć lat (śmiech). Na razie bardzo cieszymy się tym, co udało nam się przez taki krótki okres osiągnąć, ale nie spoczywamy na laurach, więc zakasamy rękawy i pracujemy tak, żeby klienci byli zadowoleni.

Dziękuję za rozmowę.

Strona www Pierogarnia Kasia Lepi – zamówisz online!

Wasze głosy zdecydowały, że lokal zajął I miejsce w kategorii „Najlepszy bar mleczny” w roku 2024. Pełna lista zwycięzców TUTAJ!

Dziękuję wszystkim za wirtualne kawki! Stawiając wirtualną kawę, pomagasz rozwijać portal! Na każdego wspierającego czeka miła niespodzianka!

Podaj dalej!

Zostaw komentarz!