Nie Ino Wino – wytrawnie i na słodko
Nie Ino Wino to niezwykłe miejsce na mapie Bytomia. W menu znajdziecie takie pozycje jak gofry wytrawne, frytki z gofrów czy lodoburgery. Brzmi intrygująco? I to jak! Co jeszcze skrywa lokal przy ulicy Krakowskiej, dowiecie się z rozmowy z Roksaną Kopińską, właścicielką.
Początki Nie Ino Wino
Gofr, gofry, gofery – czy wciąż zdarzają się osoby, które muszą chwilę się zastanowić przed złożeniem zamówienia? 😉
Bardzo często, mogę nawet zaryzykować stwierdzeniem, że codziennie zdarzają się takie sytuacje. Czasami goście tak bardzo skupiają się na poprawnej formie słowa gofr, że zapominają którą pozycję z menu chcieli zamówić. Zawsze się śmiejemy, że nie ważne jak powiedziane, ważne, że każdy wie o co chodzi.
Na swojej stronie wspominasz o tym, że wcześniej można było Cię spotkać za barem (ja pamiętam :)), a teraz sama jesteś właścicielką. Czy długo dojrzewałaś do decyzji o założeniu własnego lokalu? Łatwo Ci przyszło wcielić się w nową rolę? Co było najtrudniejsze?
Tak naprawdę to przyszło samo. Decyzja była dosyć spontaniczna. 😃 Było kilka prób „ucieczki” od gastro, za każdym razem jednak coś mnie do niej z powrotem przyciągało. Zawsze starałam się dawać z siebie 100%, często było to nawet 200%… W pewnym momencie poczułam, że nie jest to do końca doceniane. Wtedy nastąpił TEN MOMENT… Stwierdziłam, że albo dalej w gastro u „siebie”, albo ostateczna zmiana branży. Codziennie przechodziłam obok lokalu i czułam, że to jest TO MIEJSCE. Taki był plan, albo na Krakowskiej 1 albo nigdzie.
Zapytałam na grupie rodzinnej czy dam radę prowadzić swoją kawiarnię, tego samego dnia dzwoniłam pierwszy raz do właściciela lokalu. Wcielenie się w nową rolę było łatwiejsze ze względu na poprzednie stanowiska pracy, obowiązki oraz odpowiedzialności z jakimi się one wiązały. Najtrudniejsze było zadecydowanie o zainwestowaniu pieniędzy, na które ciężko pracowałam za granicą przez kilka lat, w coś co nie wiadomo jak zostanie przyjęte przez nasze miasto.
Nie Ino Wino, czyli co jeszcze?
Czy pomysł na pijalnie prosecco połączoną z daniami z gofrów przyszedł Ci szybko do głowy?
To, że będzie Prosecco to było OCZYWISTE! Sam lokal pierwotnie miał się nazywać Prosecco & Chill. Z goframi było trochę trudniej. Miało być to coś czego jeszcze nie ma w Bytomiu, coś czego ludzie będą ciekawi. Udało się, do teraz przychodzą do nas osoby, które chcą po raz pierwszy w życiu spróbować gofrów wytrawnych. Najzabawniejsze jest to, że ogłosiłam, że w Nie Ino będą gofry na słono, zanim sama je spróbowałam.
Co jeszcze poza goframi i winem wyróżnia Nie Ino Wino?
To miejsce jest po prostu „prawdziwe”. Nasze relacje są prawdziwe, nasze przyjaźnie, emocje, wizerunki, media społecznościowe, smaki, gusta, zmęczenie, uśmiechy i łzy… Wszystko jest prawdziwe! My naprawdę lubimy tu spędzać czas w godzinach otwarcia z naszymi gośćmi, po zamknięciu ze sobą nawzajem. Nasi bliscy kochają to miejsce. Dużo osób przychodzi, żeby nas spotkać i z nami pobyć. My uważamy, że Nie Ino jest wyjątkowe i ludzie to czują.
Jakie produkty cieszą się największym zainteresowaniem wśród klientów? Macie jakieś „hity” menu, które od zawsze przyciągają gości?
Jeśli chodzi o same gofry, to bez porównania większym powodzeniem cieszą się te wytrawne niż słodkie. Natomiast zdecydowanie jako hit menu możemy uznać nasze bułeczki. Zarówno UFO burgery, których nie znajdziemy nigdzie w okolicy jak i lodoburgery, które łączą w sobie ciepłą, czekoladową bułeczkę i zimne lody.
Atmosfera, czyli dla kogo jest lokal?
Piwo Hoplala, to marka tworzona przez kobiety. Czy Nie Ino Wino ma aspiracje do bycia „kobiecym lokalem”.
Browar Hoplala to rzeczywiście marka tworzona przez kobiety i to bardzo wyjątkowe kobiety, które jak ich piwa skradły moje serce. Nie da się ukryć, że większość gości Nie Ino to kobiety. Stawiając głównie na wino trochę się tego spodziewałam (na podstawie obserwacji na barze w poprzednich pracach).
Czy miał to być „kobiecy lokal”? Nie Ino Wino miało być miejscem którego mi brakowało w Bytomiu, a nie da się ukryć, jestem kobietą.🙂 Tak naprawdę marzyłam po prostu o stworzeniu przestrzeni do spotkań, rozmów, pracy, celebrowania ważnych chwil, to było najważniejsze. Są dni, w których 95% gości to mężczyźni, są Panowie, którzy od półtorej roku odwiedzają nas w prawie każdy weekend.
Jakie plany na przyszłość ma Nie Ino Wino?
Skupiam się na najbliższym miesiącu, który zapowiada się bardzo intensywnie i na podsumowaniu roku, który przyniósł wiele dobrego. Na pewno w najbliższej przyszłości chcę rozwijać istniejące już projekty. Z jednej strony wykazywać się otwartością co do nowych rzeczy, z drugiej trzymać się pierwotnych pomysłów.
Podążać własną drogą, słuchając wewnętrznego głosu i serca, zamiast dawać się porwać szybko zmieniającym się trendom i bezustannemu wyścigowi z „konkurencją”.


