Cechownia Rozbark Kawa i Strawa – teatr smaków w sercu bytomskiej sceny
Cechownia Rozbark Kawa i Strawa – wyobraź sobie miejsce, gdzie teatr łączy się z kuchnią, a smak potrafi zagrać główną rolę. Gdzie śląska roladka występuje tylko gościnnie, a kuchnia Azji i Włoch grają na stałe. Co dzieje się w Cechowni Rozbark, gdy gasną światła na scenie? Sprawdź, co zdradziły nam osoby, które tworzą to miejsce – Tomasz Nowacki (szef kuchni) oraz Dawid Grzejszczak (marketing).
Cechownia Rozbark Kawa i Strawa – jak to się zaczęło?
Bardziej kawa czy bardziej strawa? A może po równo?
Dawid Grzejszczak: Powiedziałbym, że po równo. Mamy i bardzo dobre jedzenie, i dobrą kawę. Jedni przychodzą do nas na lunch, inni na deser i kawę, a są też tacy, którzy wpadają po spektaklu na wino i coś do przegryzienia. Staramy się utrzymać wysoki poziom zarówno kuchni, jak i kawy.
Skąd wziął się pomysł na stworzenie Cechowni Rozbark?
Tomasz Nowacki: To był czysty spontan. Trafiła się okazja – mój tata podrzucił pomysł, że jest lokal do wzięcia w ciekawym miejscu i interesującym wnętrzem. Sam wcześniej pracowałem w gastronomii, mam 17 lat doświadczenia, ale własnego miejsca nie planowałem. No i tak to wyszło – tata pomógł na początku, a ja wszedłem w to na 100%.
Wnętrze Cechowni to nietypowe połączenie industrialu i kultury. Jak powstała ta przestrzeń?
DG: To przestrzeń Teatru Rozbark, więc część wystroju już tu była – fortepian czy też lampy. My dodaliśmy od siebie stoliki, bar i kilka innych elementów, więc wyszło coś na styku restauracji i teatru. Wyszło ciepło, kameralnie, z klimatem.
Cechownia Rozbark Kawa i Strawa – co zjemy i wypijemy?
Cechownia Rozbark Kawa i Strawa to miejsce z kuchnią autorską. Co konkretnie serwujecie? Czym wyróżnia się Wasze menu?
TN: Nasze menu to efekt pasji, doświadczenia i ciągłego rozwoju. Nie trzymamy się jednej tradycji kulinarnej – łączymy różne kuchnie świata, bo lubimy eksperymentować, ale też słuchać gości i odpowiadać na ich potrzeby. Karta jest zróżnicowana – są wpływy włoskie, azjatyckie, trochę kuchni polskiej oraz elementy śląskie. To, co nas wyróżnia, to fakt, że wszystko robimy sami – od pasty, przez kiszonki, po sosy.
DG: Makarony robimy od podstaw. Nie używamy gotowców, tylko pracujemy na surowcu. Kiszonki? Robimy je sami. Wątróbka? Nie taka klasyczna – tylko panierowana w panko, z chutneyem cebulowo-chrzanowym i chałką, a teraz w wersji dania głównego z purée cebulowo-miodowym, hashbrownami i piklowanym jabłkiem.
TN: Jeśli ktoś myśli, że nie lubi wątróbki – niech da nam szansę. Goście często są zaskoczeni, jak bardzo im smakuje. Poza tym mamy burgery, które świetnie się przyjmują, nasze flagowe dania azjatyckie, jak chow mein i orange chicken, no i oczywiście śniadania – bo zaczynaliśmy właśnie od śniadaniowej oferty.
Czy znajdziemy u Was coś dla wegetarian, dzieci lub osób z alergiami?
TN: Jak najbardziej. Mamy dania wegetariańskie i wegańskie, są też pozycje dla dzieci – w wersji zdrowszej i bardziej przystępnej smakowo. Staramy się, by każdy mógł się u nas poczuć dobrze i znaleźć coś dla siebie. Nawet jeśli karta czegoś nie zawiera wprost, to jesteśmy otwarci – można porozmawiać z obsługą, kuchnia jest elastyczna.
Jak wygląda karta napojów? Czego można napić się do jedzenia albo na co można wpaść, ot tak po prostu?
TN: Kawa to klasyka na dobrym ziarnie, ale też ciekawsze propozycje – jak orange espresso czy espresso tonic. Na barze mamy też piwa kraftowe od Pinty – m.in. smakowe, pszeniczne, bezalkoholowe – a także gruszkowy cydr na kranie. Goście lubią też nasze drinki – tworzymy je na bazie rozmowy z klientem. Nie wszystko jest w karcie, ale można się dogadać z barmanem.
DG: Dbamy też o klimat – można usiąść przy kawie czy winie, pograć w planszówki, spędzić czas w strefie chillu. To nie tylko restauracja, ale miejsce spotkań.
Kuchenne Inspiracje
Czy w menu znajdziemy coś śląskiego? Czy odchodzicie od tego kierunku?
TN: W tygodniu nie idziemy mocno w stronę kuchni śląskiej, bo nie chcemy być jedną z wielu typowych knajp z roladą. Ale w weekendy – jak najbardziej. Rolada śląska w naszej wersji to klasyk, który gościom bardzo smakuje.
Skąd w Waszej kuchni inspiracje włoskie i azjatyckie?
TN: To wynika z naszych zajawkowych kierunków. Ja mocno siedzę w kuchni azjatyckiej – to mój konik. A że nie lubimy się ograniczać, to testujemy różne smaki, szkolimy się, sprawdzamy, co się ludziom podoba, a co nas kręci.
W czerwcu zmieniliście kartę. Co obecnie serwujecie i czy planujecie kolejne nowości?
TN: Staramy się, żeby karta była różnorodna. Teraz znajdziesz w niej trochę Włoch, trochę Polski, trochę Azji. Na przykład mamy świetnego chowmeina, orange chicken, makarony robione na miejscu, burgery i… wątróbkę w panko z chutneyem cebulowo-chrzanowym, która zaskoczyła wielu gości.
DG: Planujemy też wkładki sezonowe – kiedy przyjdzie pora na grzyby czy dynię, będziemy z tego korzystać. Kuchnia ma żyć.
Dlaczego warto odwiedzić?
A jak działacie, kiedy w Teatrze odbywa się spektakl? Jesteście wtedy otwarci?
DG: Zupełnie normalnie. Oczywiście nie robimy wtedy imprez zamkniętych, ale restauracja jest otwarta. Dużo osób przychodzi przed albo po spektaklu. Atmosfera wtedy jest wyjątkowa.
Kto do Was zagląda najczęściej?
TN: Przekrój jest spory. Mamy stałych gości, ludzi z teatru, wspinaczy ze ścianki, mieszkańców pobliskiego osiedla , bywalców restauracji z całego Śląska. Po Restaurant Weeku – który był dla nas super wydarzeniem – przyszło mnóstwo nowych twarzy. Zdobyliśmy wtedy 2. miejsce w województwie i 1. miejsce w kategorii „Najlepszy debiut”. To była dla nas wielka sprawa.
Dlaczego warto odwiedzić właśnie Cechownię Rozbark? Co najbardziej przyciąga Klientów do Waszego miejsca?
TN: Mamy świetną kuchnię, którą tworzymy z pasją, w klimatycznej przestrzeni przy teatrze. Ale ważne są też rzeczy praktyczne – duży, wygodny parking, plac zabaw dla dzieci, rolkowisko, mnóstwo zieleni i przestrzeni do odpoczynku. To idealne miejsce na spacer, rodzinny obiad, kawę z przyjaciółmi albo wieczór po spektaklu.
DG: A przede wszystkim jesteśmy blisko ludzi. Rozmawiamy z gośćmi, słuchamy ich, uczymy się od nich. Bo wierzymy, że dobra restauracja to nie tylko jedzenie – to relacje, emocje i wspólna historia.
Czym zaskoczy nas w przyszłości Cechownia Rozbark Kawa i Strawa? Planujecie wydarzenia także poza kuchnią?
DG: Tak! Planujemy wspólnie z Teatrem Rozbark stworzyć wydarzenie, które połączy sztukę kulinarną z teatralną. Myślimy o kolacjach degustacyjnych połączonych ze spektaklem. Chcemy, żeby goście doświadczyli czegoś więcej niż tylko smacznego jedzenia – żeby przeżyli coś wyjątkowego wszystkimi zmysłami.











