WPARZE – kawiarnia, w której wypieki są sztuką.
Czy w centrum Bytomia można znaleźć kawiarnię, w której wypieki są prawdziwymi dziełami sztuki, a aromat świeżo parzonej kawy łączy się z steampunkowym klimatem? Takim miejscem jest WPARZE, w Bytomiu — kawiarnia, w której pasja, doświadczenie i szczypta szaleństwa tworzą harmonijne wnętrze pełne smaków, historii i kreatywnych pomysłów. Porozmawiałem z Kasią Piecką, właścicielką, o tym, jak wyglądała droga od pierwszego wypieku, poprzez walkę o swoje marzenia, aż po plany na przyszłość.
WPARZE w Bytomiu – jak to się zaczęło?
Skąd wziął się pomysł na nazwę WPARZE w Bytomiu?
Kasia Piecka: Pomysł na nazwę wymyślił Tomek – mój partner. Chcieliśmy, żeby nawiązywała do pary — pary w filiżance, pary w silniku, pary w naszych relacjach. Chodzi o to, żeby kawa, wypieki, wino, a nawet wystrój szły w parze. Tak jak nasz pomysł na biznes — kawiarnia plus cukiernia. Chcieliśmy pokazać, że tak jak w parze — wszystkie te aspekty się uzupełnią.
Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z WPARZE w Bytomiu?
KP: Pomysł zrodził się z pasji. W gastronomii pracuję od wielu lat — od cukiernika w firmie Roker do szefa cukierni w hotelu Marriott. Tworzenie wypieków to całe moje życie. Nastąpił taki moment, że chciałam pójść na swoje. Tak się to ukształtowało. Pomogła w tym dotacja PFRON, a sam projekt był mocno przemyślany. Chciałam także pokazać, że osoba z niepełnosprawnością również sobie w biznesie radzi — tak jak inni.
Długo szukaliście tego lokalu? Jak to się stało, że znaleźliście się na ulicy Dworcowej?
KP: To była długa droga. Rozglądaliśmy się ponad pół roku. Chcieliśmy, żeby to był lokal w centrum, blisko rynku. Pomogła w tym dotacja, która wymagała, żeby działalność była w Bytomiu. A ulica Dworcowa się mocno rozwija — po remoncie wrócił ruch, widać więcej przechodniów. Tak trafiliśmy pod ten adres. Lokal był wymagający — był całkowicie biały, wszystkie cegły malowaliśmy sami, wzięliśmy się mocno do pracy, żeby nadać mu charakter, który dzisiaj widzimy.
Małe, cukiernicze dzieła sztuki
Twoją kawiarnię łączy steampunkowy wystrój z nowoczesnym cukiernictwem. Skąd wzięł się pomysł na taką stylistykę?
KP: To nasza pasja. Chcieliśmy, żeby wnętrze oddawało charakter pary, mechanizmu, troszeczkę w stylu XIX wieku, a zarazem wpisywało się w nowoczesność. Tak jak nasze desery — łączą tradycję, kunszt i szczyptę szaleństwa. Tak jak nasza kawiarnia — w parze, w wielu wymiarach. Chcieliśmy się troszkę wyróżnić, pokazać, że można w Bytomiu tworzyć rzeczy inne, kreatywne.
Tak jak mówisz — wypieki to Wasze serce. Chyba można powiedzieć, że wypieki i cukiernictwo są u Was na pierwszym miejscu. Czym się w tym wyróżniacie?
KP: Tak, wypieki są u nas priorytetem. Cukiernia to nasza moc, nasza specjalność. Tworzymy monodesery — małe dzieła sztuki, które mają cieszyć oko i podniebienie. Chcemy, żeby osoba, która próbuje takiego monodeseru, zatrzymała się na moment, zachwyciła się formą, szlifami, dekoracją — a potem, kosztując, poczuła wszystkie smaki. Tak jak w sztuce, tak i w cukiernictwie — liczy się detal, szlif, dopasowanie.
Nie jesteśmy miejscem, w którym wypiekamy setki prostych babek czy szarlotek — stawiamy na sztukę w formie monoporcji.
Pamiętasz swój pierwszy wypiek?
KP: Tak (uśmiecha się). Mój pierwszy tort był troszkę jak w bajce o Śpiącej Królewnie — nierówny, troszkę pokraczny, w wielu miejscach się rozlewał. Nie miał jeszcze takiej formy, jaką sobie wymarzyłam. To był całkowity debiut. Ale się nie poddałam — ćwiczyłam, szlifowałam, szukałam informacji. Następnym krokiem była praca w hotelu, szefowanie w kuchni, zarządzenie cukiernią. Tak dotarłam tu, gdzie teraz jestem.
Kawiarnia WPARZE serwuje monoporcje. Co sprawia, że te małe wypieki są tak unikalne?
KP: Chcemy, żeby nasz wypiek był jak obraz — miał formę, kolory, faktury. Tworzenie takiego deseru to troska o detal — od warstw, poprzez użyte kremy, na dekoracji kończąc. Chcę, żeby osoba, która na niego spojrzy, pomyślała: „Tak, to jest sztuka na talerzu”. A potem, po skosztowaniu, zrozumie, jak mocny był nasz nacisk również na smak. Dlatego korzystamy z najlepszych produktów, m.in. pistacji z Sycylii, czekolady z Ekwadoru a nasze torty dekorujemy masą cukrową sprowadzaną wprost z Włoch, od Margarity Ferrary. To materiał o przepięknym aromacie, w smaku przypominającym migdały, a w strukturze — idealny do formowania dekoracyjnych detali. Jesteśmy jedynym dystrybutorem tej masy w całej Polsce.
Wszystko musi iść WPARZE
Wasza kawa i desery tworzą harmonijną parę. Jak wygląda proces tworzenia takiej „kompozycji smaków”?
KP: Chcemy, żeby kawa uzupełniała smak naszych wypieków, a wypieki podkreślały aromat kawy. Tworząc menu, szukamy połączeń, które się uzupełnią — tak jak w parze. Następnym krokiem są wina — szukamy takich, które pasują do naszych słodyczy. Chcemy, żeby to była harmonijna całość.
Jakiego typu specjalne wydarzenia lub warsztaty organizujecie?
KP: Był u nas cupping, czyli coś dla wszystkich fanów kawy. Planujemy także warsztaty cukiernicze i chcielibyśmy zrealizować sesje zdjęciową w strojach steampunkowych. Chcemy, żeby kawiarnia była miejscem kreatywnym, a w przyszłości — kameralnej muzyki, wernisaży czy gier planszowych.
Jak sobie radzisz w biznesie, mając świadomość, że jesteś osobą z niepełnosprawnością?
KP: Niepełnosprawność nauczyła mnie szukania własnej drogi. Często miałam pod górkę — szefowie czy klienci wątpili, czy sobie poradzę. Ale pokazałam, że sobie radzę. Chodzenie z tacą, sięganie po rzeczy, organizacja dnia — nauczyłam się tak sobie pracować, żeby sobie w tym pomóc. Nie przejmuję się tym, że brakuje jednej ręki — znam swoje mocne strony. Tworzę, zarządzam i szlifuję swoje umiejętności.
Co Was wyróżnia na tle innych miejsc w Bytomiu?
KP: Tworzymy atmosferę. To nie tylko kawiarnia — to całe doświadczenie. Mamy autorskie wypieki, własny import masy cukrowej, kameralny wystrój, pasję i szacunek do naszych Klientów.
Jakie macie plany na przyszłość?
KP: Chcemy się rozwijać. Planujemy zmianę ekspozycji, wprowadzenie lodów rzemieślniczych, organizowanie warsztatów oraz szkoleń – świetnie znamy się z Izą Fredą, która została Mistrzynią Polski w Dekoracji Tortów w 2025 roku. Chcemy także wprowadzić mocniejsze alkohole, a zimą — rozgrzewające drinki. Następnym krokiem, gdy się troszkę poukładamy, będzie ogródek na ulicy Dworcowej — tak, żeby można się u nas zatrzymać na dłużej, wypić kawę na świeżym powietrzu. Tak jak w parze — wszystkie te aspekty mają się uzupełniać.








